sobota, 1 marca 2014

Rozdział 36.

Gdy dotarliśmy na miejsce wszyscy wysiedliśmy z samochodów i ruszyliśmy w stronę stadionu.
Wszyscy poszli się przebrać tylko ja zostałam na trybunach, czytając notatki.
Po chwili spojrzałam na boisko, bo zaczynali grać.
Podzielili się na dwie drużyny po pięć osób.
Niall grał w jednej drużynie z Nathanem, Kubą, Perrie i Zayn'em, a Louis, Liam, Eleanor, Danielle i Harry tworzyli drugą. 


Mecz trwał chyba z dwie godziny. Ja nie rozumiem ile można kopać tą piłkę ? 
Po dwóch godzinach jednak nikomu to się nie znudziło i po chwili odpoczynku chcieli grać jeszcze.
-Ice chodź do nas. Przywiozłem Ci strój. - powiedział Niall z boiska. 
-Po co ? Wiesz, że ja nie umiem grać, prawda ? 
-No chodź. Uczysz się już dwie godziny. Musisz się odprężyć.
-Aha ? No nie wiem.. Skoro nalegasz. - powiedziałam, zabierając swoje rzeczy z trybun i schodząc na dół.
Niall zaprowadził mnie do szatni i dał mi ubrania. 
Były to zwykłe spodenki i luźna koszulka, która z tyłu miała napis Mrs.Horan.
Uśmiechnęłam się pod nosem.
Szybko się przebrałam i wyszłam na boisko. 
Wszyscy na mnie czekali.
-To z kim mam grać ? Bo będzie chyba w jednej drużynie za dużo osób.
-No akurat teraz nie będzie grała Perrie, bo się za bardzo zmęczyła. Wchodzisz na jej miejsce. - powiedział Niall i już po chwili ganiałam za piłką jak głupia.
Szczerze mówiąc to nie jest aż taka durna gra.
Gdy strzeliłam gola to Niall do mnie podbiegł, wziął mnie na ręce i obrócił wokół własnej osi, po czym pocałował. 


Po meczu wraz z dziewczynami poszłam do szatni. Chłopaki byli w oddzielnej, więc spokojnie mogłyśmy się przebierać.
Najpierw wzięłam prysznic, a później dokładnie się wytarłam i ubrałam. 
-Niall Cię bardzo kocha. - powiedziała Perrie.
-Wiem. Jest taki kochany. I ta koszulka. Jejku ja go tak kocham. - odpowiedziałam. 
Wszystkie się zaśmiałyśmy. 
Gdy wpakowaliśmy się do samochodów to pojechaliśmy w kierunku Nando's. My wolałyśmy zjeść coś w restauracji, ale Niall prawie się rozpłakał.
Kochany dzieciak. On nigdy nie dorośnie.
W Nandos każdy złożył zamówienie. Chłopaki podpisali w międzyczasie kilka autografów i zrobili sobie zdjęcia z fanami, które 'przypadkowo' sobie tutaj przyszły.
Każdy wie, że można tu spotkać chłopaków, a w szczególności Niall'a, więc czemu tu nie przychodzić ? 
Po naszym obiedzie wróciliśmy do domu. 
Ja, Nathan i Kuba wysiedliśmy u nas niestety reszta się porozjeżdżała.
Nathan poszedł do Kuby. Ja zostałam sama, więc miałam szansę na chwilową drzemkę. 
Zdjęłam kurtkę i buty, a torebkę odstawiłam na szafkę. 
Zakluczyłam drzwi i poszłam do salonu.
Wzięłam koc, położyłam się na sofie, nakryłam nim i starałam się zasnąć.
Byłam na maksa zmęczona, więc po chwili już spałam.

____________________________
Czeeść <3
Taki króciutki rozdział <3
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Nie jestem specjalnie z niego zadowolona, ale może być ; ) 
Liczę na komentarze i dziękuję za te pod ostatnim rozdziałem <3
To tylko tyle <3
Bye :*

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 35.

**Kilka godzin później**
Po odczytaniu listu od ojca miałam ochotę go udusić.
Chce się rozwieść z mamą i ma jeszcze czelność zapraszać mnie na kolację z tą nową panienką.
Miałam go dość.

Gdy nadszedł wieczór byłam już mocno wkurzona.
Postanowiłam  wziąć szybki prysznic i się położyć.
O 18 już leżałam w łóżku z książką.
Czytając jednocześnie pisałam z Niall'em.
Nie chciałam mu nic mówić i go martwić.

W końcu napisałam do Niall'a, że chyba się położę już spać, ale on nawet nie odpisał.
Minęło kilkanaście minut i zadzwonił dzwonek do drzwi.
-To Niall ! - krzyknął Nathan z pokoju obok.
Wstałam z łóżka i podeszłam do okna.
Na podjeździe faktycznie stał jego samochód.
Zeszłam na dół po drodze zakładając szlafrok i otworzyłam drzwi.
-Cześć. - powiedział uśmiechnięty Niall.
-Heej. - przytuliłam go. - Wejdź.
-Czemu nie powiedziałaś, że przyjeżdżasz ?? Pojechałbym po Ciebie na lotnisko.
-Miałam do Ciebie pojechać po południu, ale byłam bardzo zdenerwowana i zmęczona.
-Co się stało ? - zapytał.
-Nie będziemy rozmawiać w przedpokoju. Wejdź do salonu i się rozgość, a ja skoczę się szybko ubrać.

Weszłam szybko po schodach i skierowałam się do mojego pokoju.
Wyjęłam z szafy leginsy i luźną bluzkę. Do tego założyłam kapcie i zrobiłam koka. <klik>
Gotowa zeszłam na dół. Niall siedział na kanapie i oglądał TV.
Usiadłam obok niego, a on objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
Przytuliłam się do niego i nie chciałam go już nigdy puścić.
-Masz jakiś koc ? - zapytał.
-Jasne. Zaczekaj chwilkę.
Weszłam po raz kolejny na górę i do mojego pokoju.
Nagle rozległ się dzwonek mojego telefonu.
-Słucham ?
-Cześć córeczko. - rozpoznałam ten głos. To był ojciec.
-Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. Odczep się. Nie spotkam się z Tobą i z tą lafiryndą. Cześć.
Rozłączyłam się i wznowiłam poszukiwania.
Ojciec nie dawał za wygraną i cały czas dzwonił. W końcu wyłączyłam telefon.
Z ciepłym, puchowym kocykiem zeszłam na dół.
Właśnie leciał jakiś mecz.
-Musisz to obejrzeć prawda ?? - zapytałam ze śmiechem.
-Nie lubisz piłki nożnej ??
-Nie przepadam. Poza tym dawno nie grałam. Jestem słaba.
-Przekonamy się jutro. Zabiorę Cię gdzieś.
-Ech.. Musimy ??
-Nie chcesz ??
-Jutro jest niedziela.. Muszę wkuwać...
-Ale.. Ale..
-Ale co ??
-Gramy mecz z chłopakami. Popatrzysz i przy okazji się pouczysz.
-No tak, ale rano nie mogę, bo koleżanka ze studiów ma mi przywieźć notatki.
-Okey. Siadaj.
Podałam mu koc, a on nas okrył.
Ponownie się do niego przytuliłam i oglądaliśmy mecz.
Piłka w sumie nie jest taka zła.

W pewnym momencie zauważyłam, że Niall śpi, więc wyłączyłam TV, położyłam go jakoś na kanapie i nakryłam kocem, po czym sama się pod niego wsunęłam.
W pokoju panował mrok. Nie mogłam długo zasnąć, bo cały czas myślałam o tym liście i o ostatnich wydarzeniach.
Myślenie tak mnie zmęczyło, że w końcu zasnęłam.

**Następnego dnia, niedziela**
Obudziły mnie czyjeś głosy. Nie otwierałam oczu, ale rozpoznałam, że to Niall i Nathan rozmawiają.
Nathan opowiadał o wszystkim Niallowi.
Po chwili poczułam zapach jajecznicy, grzanek i kawy dochodzący z kuchni.
Chłopaki przestali rozmawiać, a któryś z nich przyszedł mnie obudzić.
Poczułam na ramieniu dużą dłoń Niall'a.
-Kochanie, wstawaj.
Obróciłam się w jego stronę i otworzyłam oczy.
-Która godzina ? - zapytałam.
-Dziesiąta, a co ?
-O nie ! Miała tu przyjechać Meg.
-Była tu już. Notatki skserowała u siebie i Ci przywiozła. Leżą u Ciebie w pokoju. Na biurku.
-Uff.. Mam nadzieję, że nie zaczęła piszczeć na Twój widok ?
-No nie.. Ale dałem jej autograf i zrobiliśmy sobie zdjęcie.
-To dobrze, że nie piszczała.
-Sugerujesz, że krzyk by Cię obudził ?? - zapytał Nathan.
-No, a co ?? Przecież byłoby głośno. To jasne, że bym się obudziła.
-Ciebie nic nie jest w stanie obudzić. Próbowaliśmy wszystkiego. Graliśmy na garnkach, włączyliśmy muzykę najgłośniej jak się dało i nawet cały czas Nathan dzwonił dzwonkiem. A ty co ?? Nic. - powiedział Niall.
-Nieprawda... To niemożliwe..
Po chwili jednak zaczęłam się śmiać. Przypomniało mi się jak kiedyś mama chciała mnie obudzić wylewając na mnie wiadro wody. Byłam cała mokra, a mimo wszystko nadal spałam.
-Ubieraj się, jedz śniadanie i jedziemy. Nathan i Kuba jadą z nami.
-Okey, tatusiu. - powiedziałam wyszczerzając się do niego i kierując się do kuchni.
Zjedliśmy razem śniadanie i skoczyłam na górę.
Niall pojechał na chwilę do swojego domu, bo musiał się przebrać i wziąć rzeczy na trening.
Przy okazji miał zabrać ze sobą chłopaków.

Ja postanowiłam się przebrać, bo w piżamie nie pojadę.
Wzięłam niebieskie rurki, szarą bluzę z myszką Mikey, niebiesko białe air maxy i niebieską kurtkę.
Notatki schowałam do teczki, a później do torebki. <klik>
Zrobiłam koka i lekki makijaż, po czym zeszłam na dół.
Nathan z Kubą czekali już na dole, więc wszyscy wyszliśmy na dwór.
Samochód Niall'a pojawił się na podjeździe, więc się do niego zapakowaliśmy.
Za nami jechał jeszcze drugi samochód, którym kierował Louis. Byli z nim Harry, Elka, Liam i Dani.
Z nami jechali jeszcze Zayn i Perrie.

________________________________________
Czeeeeeść moje kochane czytelniczki <3
Wiem, że znowu zaniedbałam troszeczkę bloga, ale mam coraz to więcej nauki i nie siedzę tak często na necie ;)
Ale to nieważne xD
Mam takie pytanie.....
Jak podoba Wam się rozdział ?
Starałam się napisać jak najdłuższy, ale nie wiem czy mi się udało ; )
Jestem zadowolona z tego rozdziału aczkolwiek nie wiem czy podoba się on WAM
; )
Proszę o masę komentarzy, których ostatnio tutaj nie widzę :'(
No, ale to moja wina, że tak zaniedbuję bloga.
Dobra mniejsza z tym xD
Dziękuję za komentarze pod tamtym rozdziałem. Były tylko dwa, ale jakoś mnie zadowoliły ; )
Liczę, że pod tym będzie ich więcej <3
Wierzę w Was ;*
A teraz żegnajcie xD <3

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Rozdział 34.

-Cześć. - powiedziałam zdejmując buty i kurtkę. 
-O jesteś już. Myślałam, że będziesz później. - powiedziała ciocia i mnie przytuliła.
-Też tak myślałam. Miałam przylecieć o dziewiątej.
-Zajmij się nią. Ja muszę pędzić do pracy. 
Pożegnałam się z nią i poszłam do mamy. Siedziała w salonie na kanapie i cały czas płakała.
-Mamo.. - usiadłam obok i ją przytuliłam.
Wtuliła się we mnie. Moczyła mi koszulkę łzami, ale teraz się to nie liczyło.
-Mamo.. Posłuchaj mnie. Dzwoniłaś do kawiarni ? Wzięłaś wolne ? 
-Tak. Dwa tygodnie. 
-Może się położysz u siebie ? Przygotuję Ci gorącą kąpiel... Odpoczniesz trochę ? 
-Tak. Dziękuję.. 
Poszłam z nią na górę. Ona znalazła sobie piżamę, a ja napuściłam w jej łazience gorącej wody do wanny i dolałam płynu do kąpieli. Zostawiłam ją samą i zeszłam na dół zrobić coś do jedzenia. Było już po dziewiątej, ale zgłodniałam. Zawołałam jeszcze do mamy czy chce coś zjeść, ale powiedziała, że jadła z ciocią. Zrobiłam, więc sobie płatki z mlekiem. Byłam zmęczona tym lotem, więc nie robiłam nic innego.
Po zjedzeniu wstawiłam naczynia do pełnej już zmywarki i włączyłam ją.
Postanowiłam wrócić do swojego pokoju i się wykąpać.
Zgasiłam na dole światła, po czym wzięłam torbę i weszłam na górę.
Otworzyłam drzwi od mojego pokoju i zapaliłam światło.
W pokoju zrobiło się jasno. Myślałam, że światło mnie oślepi. Jednak żarówki nadal były przyciemnione. Zawsze musiałam mieć półmrok w pokoju. Nie lubiłam zbyt jasnego światła.
W pokoju nic się nie zmieniło. Wszystkie figurki, maskotki, książki z dzieciństwa i inne pierdółki stały na swoim miejscu.
Na szafkach nie było nawet grama kurzu tak jakby ktoś przed chwilą tu posprzątał.
Torbę położyłam na łóżku i wyjęłam z niej piżamę oraz kapcie. Poszłam z tym do łazienki. Na szafce stały jeszcze kosmetyki, których nie zabrałam do Londynu jednak ja miałam ze sobą całą kosmetyczkę. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
Ciepła woda spływała po moim ciele. Było to dla mnie ukojenie. Po tak ciężkim dniu marzyłam już tylko o śnie. Dokładnie się umyłam i wyszłam z pod prysznica. Wytarłam się ręcznikiem i założyłam piżamę. Mokre włosy wysuszyłam i rozczesałam, po czym zrobiłam dwa warkocze.
Kosmetyczkę zostawiłam na szafce i poszłam do pokoju. Miałam zamiar się położyć, ale pomyślałam, że zajrzę jeszcze do mamy.
Wyszłam z pokoju i udałam się do mamy.
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam, że mama leży na łóżku, ale nienakryta.
Obok niej leżała kołdra, więc podeszłam do niej i otuliłam ją kołdrą.
Przed wyjściem dałam jej buziaka w policzek, po czym zgasiłam światło i wyszłam zostawiając jej zapaloną małą lampkę obok łóżka.
Wróciłam do siebie i też się położyłam.
Nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam.

**Cztery dni później**
Dzwonili do mnie z uczelni i muszę wracać do Londynu. Nie chcę zostawiać mamy samej, ale powiedziała, że nic się jej nie stanie.
Zarezerwowałam lot na dzisiaj na dwunastą w południe.
O dziesiątej już musiałam się szykować do wyjazdu. Nie chciałam wyjeżdżać. Przyjaciółka mamy ma się nią zaopiekować i ciocia też. Nadal się o nią boję.
Około jedenastej zadzwoniłam po taksówkę, pożegnałam się z mamą i po chwili byłam w drodze na lotnisko. Patrzyłam na ulice pokrytą śniegiem. Na mieście było dużo ludzi.
Gdy wreszcie dojechaliśmy do lotniska, zapłaciłam taksówkarzowi i skierowałam się na odprawę.
Nie chciałam nigdzie lecieć. Zadzwonił od mnie jeszcze Niall. Wyczuł mój smutek. Nie powiedziałam mu, że już wracam. Wie o tym tylko Nathan i nasza sąsiadka. Niall będzie miał niespodziankę.
Mam nadzieję, że miłą. Wypytałam się co i jak. Czy dzisiaj pracują, co robi i tak dalej.
Okazało się, że siedzi w domu. Przedzwoniłam do Zayn'a aby się upewnić. Nikt inny nie odbierał, a Zayn jest prawie zawsze pod telefonem. Nie licząc dni, wieczorów i wyjazdów z Pezz.
Gdy byłam w samolocie musiałam wyłączyć na chwilę telefon jednak gdy byliśmy już w powietrzu znów go uruchomiłam. Lot nie był długi. Około półtorej godziny. Przeciągnęło się trochę, ale to nic.
Do domu dojechałam taksówką. Gdy tylko weszłam poczułam piękny zapach.
Weszłam do kuchni i zobaczyłam Nathana, który robił naleśniki.
-Cześć. - powiedziałam podchodząc do niego i go przytulając.
-Nareszcie jesteś. Co tak długo ?
-Lot się przedłużył. Podejrzewam, że była jakaś awaria, ale nie chcieli nas straszyć.
-Serio ? Mogłaś zginąć i nic na to nie powiesz ?!
-Nooo.. Co się działo jak mnie nie było ? Coś ciekawego w szkole ?
-Nie. Był tu wujek. To znaczy Twój ojciec...
-C-co ? Czego tu chciał ?
-Przyniósł zaproszenie. I list.
-Na co zaproszenie ?
-Na kolację. Mówił, że chce abyśmy przyszli i poznali jego nową dziewczynę. Mieszka w centrum.
-Ja pierdole.. Nigdzie nie idziemy. Dobrze wie, że teraz już się do niego nie odezwę.
-Hmm... Okey..
-Och.. Sorki, że przeklinam. Czego ja Cię uczę...
-Nic się nie stało przecież... Ja wcale nie jestem lepszy... A co do wujka.. Zapomnijmy o tej sprawie... Zjedzmy obiad, bo zrobiłem naleśniki z serem... Specjalnie dla Ciebie...
-Dziękuję. Jesteś bardzo pomocny.

_________________________________
Jest taki krótki...
Nic chyba nie ma w nim ciekawego, ale dawno nie dodawałam, a chciałam coś dzisiaj tu wrzucić. Może w sobotę jeszcze się coś pojawi.
Wiem, że teraz często nie dodaję, ale szkoła i dużo nauki ; //
W czwartek mam wywiadówkę... Nie wiem czy to przeżyję xD
To chyba tyle ; )
Do następnego <3
A i pytanie...
Podoba się rozdział ?
Co byście chcieli przeczytać w kolejnym rozdziale ? ; ) 

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 33.

Tam oczywiście spotkałam Niall'a.
Siedział sam przy stoliku i -tak się brzydko wyrażę- wpierdalał hamburgera.
Podeszliśmy do niego szybko i usiedliśmy naprzeciwko. 
-Cześć. - powiedziałam, a on podskoczył.
-O hej. Co wy tu robicie ? 
-Nie mamy co robić, więc przyszliśmy do Nandos. Harry się już nudzi, a mamy coś zjeść. 
-Ech.. Porada dla małego... Kup hamburgera i duże frytki. Tu zawsze są najlepsze.
Harry się tylko uśmiechnął i poprosił mnie bym właśnie to zamówiła.
Sobie wzięłam tylko wodę. 
-Znowu się głodzisz. - powiedział Niall. Właściwie on to stwierdził. Bardzo surowym tonem.
-Nie.. Niall daj spokój. To nie jest żadne głodzenie. Po prostu nie mam na nic ochoty. 
-Jak zawsze... Przecież nie przytyjesz.
-Nie rozumiesz. Już przez święta nieźle przytyłam. 
-Ale dla mnie i tak jesteś piękna. 
Zarumieniłam się. Chyba to zauważyli, bo tylko się zaśmiali.

**Nowy rok**
Obudziły mnie promienie słoneczne przebijające się przez zasłony w pokoju Nialla.
Dziś pierwszy dzień nowego roku.
Sylwester wczoraj był wybuchowy. Nie pamiętam co się działo.
Obok mnie leżał Niall, który oczywiście mnie przytulał.
Podniosłam się powoli z łóżka. Po chwili tego pożałowałam. Mam okropnego kaca. 
Zrobiło mi się nagle niedobrze, więc pobiegłam do łazienki.
Chyba piętnaście minut tam siedziałam. 
W końcu przeszłam do pokoju i napiłam się wody. Jak zawsze butelka stała obok łóżka.
Usiadłam na łóżku i wzięłam telefon. 
Musiałam go włączyć. Miałam 9 nieodebranych połączeń od mamy. 
Czyli coś się stało. Wzięłam telefon i wyszłam na balkon, po czym do niej oddzwoniłam.
Po kilku sygnałach odebrała.
-Słucham ? - zapytała.
-Cześć mamo. Coś się stało ? Płakałaś ? 
-Posłuchaj ... Tata... On.. 
-Co ? Coś mu się stało ? 
-Nie.. On .. Przyszedł mi wczoraj list. Pozew rozwodowy. Znalazł sobie nową...
-Jak to ?! - wrzasnęłam.
On taki numer ? Przeraziłam się...
-Mamo... Ja wsiadam w samolot i do Ciebie lecę, rozumiesz ? Nie ruszaj się z domu.
-Poco ty tu jeszcze ? Tylko się pokłócicie.
-Wieczorem będę.
-On jutro przyjeżdża po swoje rzeczy.
-To nic. Będę najpóźniej wieczorem. Tylko złapię jakiś samolot i jestem. Obiecuję. 
-Dobrze. 
-Trzymaj się. Pa.
-Do zobaczenia.
Rozłączyłam się i weszłam do pokoju. Wyjście na balkon w samej bieliźnie było złym pomysłem. 
Otworzyłam szafę Niall'a i wyciągnęłam jakieś dresy i koszulkę, po czym poszłam wziąć prysznic.
Rzeczy zostawiłam na łóżku. Po chwili do łazienki wszedł Niall i podał mi swoje bokserki. świetnie. 
Czemu ja nie pomyślałam i nie wzięłam swojej bielizny na zmianę.
Wyszłam spod prysznica, dokładnie się wytarłam i założyłam te bokserki. Trochę na mnie wisiały. Trochę bardzo. Wyszłam z łazienki do pokoju i ubrałam się w przygotowane ubrania. 
-Ślicznie wyglądasz. - powiedział Niall.
Podszedł do mnie od tyłu i objął, po czym zaczął całować po szyi.
-Niall.. Śpieszę się. 
-Ale gdzie ? 
-Mój tata chce się rozwieść z mamą. Muszę jej pomóc. Lecę do Irlandii.
-Lecę z Tobą. Zarezerwuję bilety. 
-Niall.. Masz dużo na głowie. 
-A nieprawda. 
-Jutro wywiad. 
-Można odwołać. 
-Nie, nie można.
-Przylecisz jak będziesz miał wolne... Nie wiem co zrobić z Nathanem.
-Może zostać u nas. 
-Chyba wezmę go ze sobą.
-A szkoła ? 
-Chuj ze szkołą.
-Alice.. Nie przeklinaj.
-Daj spokój. To jedno słowo. I tak nic nie znaczy.
-Niech zostanie u nas. Teraz pracujemy tylko i wyłącznie od 8 do 15. Akurat w godzinach jego lekcji. Będę go odbierał z zajęć i tych treningów. 
-Zostawię go u sąsiadki. Przecież z Kubą się spotyka odkąd tu przyjechał. 
-Dobra. Odwiozę Cię.
-Jesteś na kacu. Przejdę się. 
-Okey. A nie pożegnasz się ? - zapytał gdy zbierałam swoje rzeczy do torebki.
-Pa Niall. Kocham Cię. - powiedziałam, po czym podeszłam do niego, stanęłam na palcach i zaczęłam namiętnie całować. 
-Ja Ciebie bardziej. - powiedział i jeszcze raz się pocałowaliśmy.
Zeszliśmy na dół cały czas trzymając się za ręce. 
Założyłam kurtkę i buty, jeszcze raz go pocałowałam i wyszłam.
Najpierw musiałam pójść po Nathana. 
Jednak gdy poszłam do sąsiadki okazało, że Nathan już jest w domu od piętnastu minut. 
Poprosiłam sąsiadkę o zaopiekowanie się Nathanem.
Opowiedziałam jej co się stało. Przytuliła mnie i się zgodziła. 
Poszłam do domu gdzie zastałam Nathan w kuchni robiącego śniadanie. A raczej obiad, bo była 13. 
Nawet tego nie zauważyłam. Powiedziałam mu, że lecę do Irlandii. Jest już dojrzały, więc opowiedziałam mu co się stało. 
Poszłam do swojego pokoju i spakowałam kilka rzeczy. Byłam strasznie zabiegana i odpoczęłam dopiero po obiedzie. Bilet mam zarezerwowany na 19:30.
Mam jeszcze kilka godzin, więc muszę się trochę ogarnąć. 
Pierwsze co zrobiłam to wzięłam odprężającą kąpiel. Posiedziałam w wannie godzinę czytając książkę i pijąc wino. Później popisałam chwilę z Niall'em. Gdy wyszłam z wody i dokładnie się wytarłam, posmarowałam się balsamem i nałożyłam bieliznę. Włosy wysuszyłam i spięłam w koka. 
Później ubrałam przygotowany już zestaw. Wzięłam też torbę podróżną, do której byłam spakowana i gotowa zeszłam na dół.
-Ile tam będziesz ? - zapytał Nathan.
-Kilka dni. Pomogę trochę mamie. No wiesz nie jest w zbyt dobrym stanie.
-Okey. To ja.. Ja już wziąłem kilka swoich rzeczy.
-Przepraszam. - powiedziałam siadając na podłodze i zaczęłam płakać.
Nathan mnie przytulił.
-Za co ?
-Bo nie nadaję się na opiekuna. Zaniedbuję Cię.
-Nieprawda. Radzę sobie sam bardzo dobrze. Nie martw się mną. Już jest wszystko dobrze. Odkąd tu zamieszkałem to czuję się szczęśliwy. Naprawdę. Znalazłem miłość.. No wiesz...
-Och. Dziękuję, ale... Zostawiam Cię samego tyle razy..
-Oj tam. Lubię być sam. Przynajmniej mnie tak nie pilnujesz jak moja mama.
Przytuliłam go jeszcze raz i wstaliśmy z podłogi.
-Zostało Ci jeszcze trochę czasu. Chodź obejrzymy coś.
-No nie bardzo. Dzwonię już po taksówkę. Jest wpół do 7.
-Dobra. To ja też się zbieram.
Nathan poszedł na górę po swoje rzeczy, a ja zadzwoniłam po taksówkę.
Po chwili już odjeżdżałam. Dość długo jechaliśmy. Na lotnisku byłam dopiero o 19.
Przeszłam przez odprawę i mogłam właściwie wsiadać do samolotu.
Tak też zrobiłam. Nie miałam zamiaru stać tak sama.
W samolocie miałam miejsce przy oknie.
Gdy już byliśmy w górze rozsiadłam się wygodnie, włożyłam słuchawki w uszy i spoglądałam na chmury. Były bardzo piękne. Właściwie była już noc, ale wszystko dobrze widziałam.



Lot trwał około godzinę. Później już tylko półgodziny jazdy do domu. Gdy weszłam do domu zastałam płaczącą mamę i pocieszającą ją ciocię...


_________________________________
Heeeej <3
Co u Was słychać ? Wiem, że dawno nic nie dodawałam. Możecie mnie za to zabić.
Niestety mam troszkę więcej blogów niż ostatnio, więc rozdziały pojawiają się rzadziej. Do tego dochodzi szkoła, która jutro się już zacznie : /
Nie chcę tam wracać.
Jak Wam się podoba rozdział ?
Mam nadzieję, że go nie zepsułam.
Chciałabym Was zaprosić na mojego nowego bloga :
alone--in--wonderland.blogspot.com
; )
Mam nadzieję, że będzie komentować i obserwować ; )
Liczę na dużo komentarzy ; )
Pod tamtym rozdziałem były aż 4 za co baaardzo Wam dziękuję <3
Tylko dziwi mnie, że przy 9 obserwatorach są 4 komentarze ; /
Do następnego <3 

niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 32.

Mianowicie powiedziała, że Kuba i Nathan są w związku.
Nie no masakra. Pewnie to ukrywali. 
Nie siedzieliśmy już dłużej tylko wzięliśmy te małe upominki i powiedziałam, że musimy iść, bo robi się późno. Zawołałam Nathana i poszliśmy do domu.
Chłopaki nic nie mówili. Postanowiłam zaczekać aż sami zaczną gadać.
-No szybciej. Ile można czekać aż się odezwiecie ? 
-No co ? On się bał powiedzieć. - powiedział Niall.
-A ty ? 
-No nie mogłem...
-Oj. Przecież ja się nie wkurzam.
-No, ale...
-No co, ale ? Przecież to nie ważne z kim jesteś Nathan. To, że inni tego nie szanują to nie znaczy, że ja też nie.
-No dobrze. Będę Ci mówił więcej rzeczy, ale sama rozumiesz... Wstydziłem się...
-Dobrze. Jest dobrze..

**Dwa dni później**
Dzisiaj musiałam iść pilnować dzieciaków. 
Pani Brown od razu po świętach idzie do pracy. Świetnie. Zajęłaby się dziećmi wreszcie.
Prezent mi zostawiła podobno pod choinką u nich w domu.
Ciekawe co to będzie. Pewnie pieniądze. Ech..
Z samego rana Nathan poszedł do Kuby. Później mają przyjść do nas. Ciekawe co będą robić.
Muszę przestać o tym myśleć. Nathan wyszedł, a ja zaczęłam się ubierać. Dzisiaj było wyjątkowo ciepło jak na zimowy dzień. Założyłam świąteczne leginsy i jedną z bluz, które dostałam na gwiazdkę. Do tego przyszykowałam czarny płaszcz i martensy w kwiatki oraz czarną torebkę. <klik>
  
Włosy zostawiłam rozpuszczone, zrobiłam lekki make-up i spakowałam potrzebne rzeczy do torebki : telefon, chusteczki, portfel, pomadkę.
Wzięłam też ładnie (przynajmniej tak myślę) zapakowane prezenty dla Nicoli i Harry'ego.
Jej kupiłam parę kosmetyków i pamiętnik, a małemu słodycze i dużą ciężarówkę. Na pewno będą zadowoleni. Z resztą pytałam się pani Brown czy mogę to kupić i zezwoliła. Tak, więc jest dobrze.
Zeszłam ze wszystkim na dół, gdzie założyłam buty i płaszcz, po czym wyszłam z domu. Zakluczyłam drzwi i poszłam do samochodu. Prezenty i torebkę położyłam na siedzeniu pasażera.


Gdy byłam już u Brownów dostałam prezent od szefowej i ona poszła.
Zostawiła mi plan dzisiejszego i następnych dni na lodówce.
Czyli mamy iść wszyscy razem na spacer. I takie tam. Zabawa z Harry'm, odprowadzić Nicolę do koleżanki. Ech.. Ona ma 13 lat. Sama sobie poradzi.
Pomyślałam, że nie będę jej odprowadzać. Przecież zna okolice. Wie jak się chodzi po ulicy itp.
Najpierw dałam dzieciom prezenty, a później śniadanie. One chciały, żebym otworzyła swój, więc to zrobiłam. Bardzo zadziwił mnie prezent. Mianowicie była to sukienka. Piękna sukienka.
Ja nie wiem gdzie ją założę. Góra była wysadzana małymi diamencikami. Kolor miała miętowy. Jeden z moich ulubionych.
-Podoba się ? - zapytała Nicola.
-Bardzo. - przytuliłam ich obojga i dałam buziaki.
-Sami wybieraliśmy. Mama dała tylko pieniądze.
-Jest śliczna. Dziękuję.

Resztę rana spędziliśmy na zabawie, grałyśmy na ps3, śpiewaliśmy karaoke.
Było wesoło. Później spacer po parku, Nicola w końcu poszła do przyjaciółki. Ja nie wiedziałam co mam z Harry'm robić, więc zabrałam go do Nandos.
Tam oczywiście spotkałam .....

________________________________________
Heeeeeeeeeeeeej <3
Co tam u Was słychać ?
Jak święta ? Co prawda jeszcze ich nie ma. To może jak przygotowania do świąt ? xD
Podoba się rozdział ?
Ludzie komentujcie, błagam ;cc
Jak się podoba to skomentuj jeśli się nie podoba też skomentuj.
; )
Przyjmuję krytykę ; ) 

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 31.

Na wstępie chciałabym Wam coś napisać niezwiązanego z opowiadaniem.
Jak wiecie zbliżają się święta. Jeszcze tylko trzy dni *.*
Chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z tej okazji.
Dużo prezentów, miłej atmosfery i oczywiście wesołych świąt. ♥
To jest tai piękny czas gdy można go spełnić z rodziną. 
Spotykamy się wszyscy i jest wesoło : ) 
Niestety u mnie rodzinka się trochę rozpadła i teraz u babci jestem tylko ja z moimi rodzicami i rodzeństwem oraz ciocia i wujek. Reszta już się odłączyła od nas ;(
Ale to nieważne. Teraz chodzi o Was.
Prezentów ma być dużo najlepiej związanych z One D. ;*
Smacznego karpia, św. Mikołaja w domu xD
No i chłopaka, świetnych przyjaciół. Zero hejtów. 
I, żeby wszystkie marzenia Wam się spełniły <3
; ) 
To chyba tylko tyle : ) A teraz zapraszam na rozdział <3

_____________________

Później jako narzeczeni wracaliśmy do domu. 
Nathan się ucieszył. Nawet mnie mocno uściskał i pogratulował.
Do domu dotarliśmy dopiero o północy.
Nathan zmęczony poszedł do siebie. Wziął tylko prysznic i się położył.
-Och. Mogłeś mnie uprzedzić. - powiedziałam do Niall'a.
-Ale to miała być niespodzianka.
-I była. Przecież mówiłeś, że póki co odkładamy to na później.
-Ale zaręczyć się możemy. Chyba, że chcesz wziąć ślub, bo chcesz mnie opuścić ?
Zaśmiałam się tylko.
-Ależ skąd. Po prostu nie chcę, żeby coś się zepsuło.
-Kochanie.. Mamy jeszcze dużo czasu. A teraz chodźmy spać. Wziąłem sobie kilka rzeczy, bo zostaję u Was.
-Wiem, wiem. Teraz to się możesz tu nawet przenieść. 
Oboje się zaśmialiśmy.
-To nie jest taki zły pomysł. Ale często by mnie nie było. 
-Wiem. Trudno. Miałabym Cię chociaż w nocy. 
-Ech. Może się położymy ? Jestem zmęczony.
-Jasne. To pójdę wziąć prysznic. 
-To ja później pójdę.
-Okey.
Poszłam na górę i zdjęłam z siebie ubranie, po czym weszłam do łazienki. Później wiadomo : szybki prysznic, dokładne wytarcie ciała, posmarowanie się balsamem i wskoczenie w piżamkę.
Po mnie do łazienki wszedł Niall.
Ja czekałam na niego w łóżku.

**Następnego dnia**
Gdy tylko się obudziłam zobaczyłam, że obok nie ma Niall'a. 
Zaczęłam się zastanawiać gdzie jest. Spojrzałam na zegarek. Była 10. Pewnie jest w kuchni.
Założyłam ciepłe skarpety i zeszłam na dół.
Z kuchni czuć było jajecznicę, tosty i kawę.
Weszłam tam i zobaczyłam Niall'a przy kuchence. 
Jednocześnie mieszał jajecznicę i zalewał kawę.
-Hej. - powiedziałam, po czym podeszłam do niego, stanęłam na palcach i dałam mu buziaka w policzek.
Jestem od niego niższa o głowę. Zawsze muszę stawać na palcach, by go pocałować.
-Cześć. Jak się spało ? - zapytał.
-Wspaniale. A Tobie ? 
-Też. -To dobrze. O 15 idziemy na obiad do sąsiadki.
-Wiem. Nathan się ucieszy. 
Cały czas Niall tak mówił gdy tylko mu o tym wspomniałam. I jeszcze ten jego dziwny uśmieszek. 
Kurde.. Co oni knują ? 
-Ja Was nadal nie rozumiem. Co on Ci takiego powiedział ? Czemu nie chcecie mi o tym powiedzieć ? Macie sekrety ? Ty okłamujesz swoją narzeczoną ? - zrobiłam maślane oczy. Starałam się go tak podejść, żeby mi powiedział.
-Ustalę tą kwestię z Nathanem.
-Och. No dobra. Tak w ogóle to jajecznica Ci się przypali. 
Niall szybko zajął się śniadaniem. 

**Przed godziną 15**
Ładnie ubrani i z prezentami poszliśmy do sąsiadki.
Niall powiedział, że powiedzą mi o tym 'sekrecie' po powrocie.
Czyli to mnie zdenerwuje. 
-Dzień dobry. - zawołała do nas pani, która otworzyła nam drzwi.
Nathan podał jej kwiaty i prezent. 
-Oj. Nie trzeba było. Ja też coś dla Was mam. 
Zaprosiła nas do środka. 
Nathan przywitał się z Kubą i wymienili się prezentami.
Zachowywali się trochę dziwnie.
Poszli do pokoju Kuby. My siedzieliśmy w salonie i piliśmy kawę z mamą Kuby. 
To bardzo miła kobieta. Jednak to co nam powiedziała bardzo mnie zaskoczyło. Mianowicie....

______________________________
Heeej <3 
Co tam u Was ? 
Na górze macie życzenia xP 
Chyba nie muszę ich tu jeszcze raz pisać ? xD
Rozdział taki sobie. Krótki i nijaki. 
Ale możecie komentować. ; ) 
To tyle. Nie mam za dużo czasu : ) 
Jeszcze raz Wesołych Świąt. ; ) ;* <3

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 30.

**Kilka dni później**
Jutro święta.
W domu już posprzątane, więc zostało tylko upiec jakieś ciasta i zrobić sałatki oraz inne potrawy.
Na wigilię idziemy do domu chłopaków.
Podobno Zayn, Li i Harry mają tam posprzątać.
Ja mam do nich dołączyć za godzinę jeśli w ogóle to ciasto się kiedyś upiecze.
Przedwczoraj już tam byłam i wyznaczyłam im zadania na te trzy dni.
Mam nadzieję, że tego nie olali.
Zostawiłam im dokładne instrukcje co i jak mają zrobić.
To chyba nie jest takie trudne to przeczytać i się do nich zastosować.
Lou i El dostali już od nas prezenty zanim wyjechali. 
Szkoda, że nie będzie ich z nami. 
Nathan święta spędza z nami. Jest dość szczęśliwy. To chyba rozmowa z Niallem mu pomogła.
Ale za nic mi nie powiedzą o czym rozmawiali.
Drugiego dnia świąt Natha idzie do Kuby. Dostaliśmy zaproszenie we trójkę. Mam Kuby postanowiła poznać mnie i Niall'a. Jeszcze się zastanawiamy czy pójdziemy. Nathan na pewno.
Poza tym przez resztę dni będę się zajmowała Nicolą i Harry'm.
Pani Brown mi nie odpuści.
Ale od niej też mam dostać prezent.
Nie wiem co to będzie i czemu chce dać mi ten prezent.
Zajmowałam się jej dziećmi nie za długo. 
A Harry ma nam przedstawić jutro swoją dziewczynę.
Nareszcie sobie kogoś znalazł.
Mam nadzieję, że będą ze sobą dłużej.


**Następnego dnia**
O 12 mamy być u chłopaków.
Gdy tylko wstałam poszłam wziąć kąpiel. Później umyłam włosy, zrobiłam sobie paznokcie. 
Gdy wczoraj wróciłam od chłopaków byłam wykończona i muszę teraz szukać ubrania.
Przez jakąś godzinę przegrzebałam całą garderobę i wybrałam w końcu sukienkę w kwiaty z rękawem 3/4, czarne buty na obcasie, czarny płaszcz i torebkę tego samego koloru.
Do tego oczywiście czarna bielizna. 
Ubrana w samą bieliznę wysuszyłam włosy i zrobiłam makijaż oraz pofalowałam włosy.
Założyłam dopiero ubranie i biżuterię. <klik>
Do torebki włożyłam baletki na zmianę, bo nie będę w tych butach po domu chodzić.
Gotowa zeszłam na dół gdzie siedział Nathan.
Oglądał coś w TV. Jak to on. 
-Jedziemy ? - zapytałam.
-Tak. Jest już 11.
-To ubieraj się. 
Wyłączył TV i poszedł do przedpokoju gdzie założył buty i płaszcz.
Ja dopiero teraz założyłam płaszcz, bo inaczej bym się zgrzała.
Spojrzałam ostatni raz w lustro i wyszliśmy.
Zakluczyłam drzwi, po czym wsiedliśmy do mojego samochodu.
-Zapakowałeś prezenty do bagażnika ? - zapytałam.
-Tak. Wszystko zrobione.
-To dobrze.
Zaparkowałam pod domem chłopaków, po czym wysiedliśmy z samochodu i wyjęliśmy prezenty.
Niall chyba przez okno zobaczył, że przyjechaliśmy, bo już otwierał nam drzwi.
-Hej kotek. - powiedział.
-Cześć.
Dałam mu buziaka i weszłam w głąb domu.
Pierwsze co zrobiliśmy razem z Nathanem to ułożyliśmy prezenty pod choinką.
Później zdjęłam płaszcz i zawiesiłam go w holu. Nathan zrobił to samo.
Również zmieniliśmy buty. 
W domu już pachniało. Perrie się postarała. 
Weszłam do kuchni by jej pomóc i mnie zamurowało.
Pomagała jej Lucy. Córka dyrektora wytwórni.
-Alice ! - krzyknęła i mocno mnie przytuliła. 
-Hej. Co ty tu robisz ? - zapytałam uradowana.
-To jest właśnie moja dziewczyna. - do kuchni wszedł Harry, uścisnął mnie i dał mi buziaka, po czym przytulił Lucy.
-Ojej. Tak się cieszę, że nareszcie jesteście razem.
-Lucy ma już 18 lat. Możemy się spotykać bez zakazów jej ojca. 
-O kurczę. Zapomniałam, że w listopadzie miałaś urodziny.. Przepraszam. - powiedziałam.
-Oj tam. 
-Wynagrodzę Ci to, bo mam dla Ciebie prezent. Z opowiadań Harry'ego wywnioskowałam co lubisz i co Ci kupić. Ale o tym dowiesz się później.
Przywitałam się z Pezz. Uścisnęłam ją i dałam jej buziaka w policzek, po czym poszłam poszukać Zayn'a.
Chodziłam po całym domu i natknęłam się na niego w jego pokoju.
Oczywiście przed lusterkiem.
-Hej. - powiedziałam, po czym podeszłam go przytulić i dać mu buziaka.
-No cześć. Nie mogę ułożyć tych pieprzonych włosów. - powiedział zdenerwowany.
-Usiądź. Ja to zrobię. 
Wzięłam od niego grzebień i rozczesałam mu włosy, po czym postawiłam je do góry na żel tak jak zawsze nosił. 
-Dzięki. - powiedział i mnie przytulił.
-Daj spokój. Czego się nie robi dla przyjaciół ? A nie wolałbyś tych włosów zostawić normalnie ? Zawsze masz na nich żel, a przecież bez niego też ładnie wyglądasz.
-No nie wiem. Tak myślisz ? 
-Jasne. Przecież te włosy to ty niedługo zniszczysz.
-No, ale już nałożyłaś żel.
-Spokojnie. Spryskam Ci te włosy wodą lekko i je ponownie rozczeszę i wysuszę.
-No okey.
Tak jak mówiłam tak zrobiłam.
Później zeszliśmy na dół gdzie wszystko było już gotowe.
Niall i Nathan rozmawiali w salonie, Perrie, Lucy i Hazza znosili potrawy do salonu.
Tylko my nic nie robiliśmy.
Postanowiłam im trochę pomóc.
Parę minut później już siedzieliśmy przy stole i jedliśmy.

**Dwie godziny później**
Po obiedzie przyszedł czas na oglądanie telewizji.
Zrobiłyśmy kawę i przyniosłyśmy ciasto. 
Miło się rozmawiało.
Nawet Nathan dużo mówił i czuł się swobodnie w naszym towarzystwie.
Wszyscy traktujemy go jak dorosłego, bo tak się zachowuje.

Siedzieliśmy tak do wieczora.
Później zjedliśmy kolację i dopiero rozpakowaliśmy prezenty.
Tak jakoś wcześniej o tym zapomnieliśmy. 
Każdemu prezenty się podobały. Wiele ciekawych rzeczy dostałam.
Gdy wszystkie były już rozpakowane Niall wyjął małe pudełeczko z pod choinki zapakowane w biały papier w czerwone serduszka i mi je podał.
-Otwórz.
Delikatnie zdjęłam papier, po czym otworzyłam czerwone pudełeczko.
Była tam karteczka z napisem 'Will you marry me ? ♥' , a pod karteczką srebrny pierścionek.
Spojrzałam na Niall'a.
-Och przepraszam. - powiedział, po czym pomógł mi wstać i przede mną uklęknął.
-Wyjdziesz za mnie ? - zapytał.
Bez wahania odpowiedziałam Tak.
Niall założył mi pierścionek na palca, wstał i czule mnie pocałował.
Reszta zaczęła bić brawo.
Niall podniósł mnie i okręcił wokół własnej osi.




____________________________________
Heej <3
Już świątecznie u mnie <3 
Tak mnie naszło na taki miły rozdział.
Podoba się ? ; ) 
Mam nadzieję, że tak ; ) 
Liczę na masę pozytywnych komentarzy ; ) 
Koocham Was <3 
Może za tydzień ukaże się jakaś świąteczna notka z życzeniami <3
 Paa <3