czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 23.

-To mnie troszkę przekonało, ale...
...nadal nie mogę uwierzyć, że pokazujesz się z tą suką publicznie ! Nie wiesz co ja przez nią przeszłam ! 
Nie chodziłeś z nami do szkoły przez ostatnie lata i nie wiesz jakie numery potrafi zrobić ! To ja musiałam znosić to jak mnie upokarzała, a nie ty ! 
Nie mogłam przestać krzyczeć. Bo jednak Niall powinien mnie wspierać, a nie pogrążać publicznie.. 
-Ale to ona mnie zmusiła do tego ! Poza tym Paul kazał nam ją oprowadzić po Londynie i przyczepiła się mnie... - Tłumaczył się Niall.
-Nie wierzę.. Wychodzę ! - Powiedziałam, po czym wyrwałam moje nadgarstki z jego rąk i wyszłam szybko z pokoju.
Zbiegłam po schodach z płaczem i szybko wybiegłam na ich podwórko.
Wskoczyłam do samochodu i po chwili mnie już nie było.
Ostatnie co widziałam to zdziwione miny chłopaków i Niall'a, który chciał mnie jeszcze złapać zanim odjadę.
Gdy byłam już przed domem wysiadłam z samochodu, po czym poszłam otworzyć drzwi.
Deszcz padał coraz to bardziej.
Gdy jechałam myślałam, że będę miała wypadek.
Przez to wszystko byłam bardzo roztrzęsiona i nie mogłam otworzyć drzwi.
Próbowałam aż w końcu mi się udało.
Weszłam do domu już cała przemoczona i zamknęłam drzwi na klucz, po czym poszłam się wysuszyć.
Mokrą kurtkę powiesiłam na wieszaku w przedpokoju i poszłam na górę zostawiając za sobą mokre ślady.
Buty również zostawiłam w przedpokoju, żeby nie zabłocić sobie domu.
W pokoju wyjęłam z szafy dresy, luźną koszulkę, sweter i ciepłe skarpety, po czym poszłam do łazienki.
Wzięłam prysznic, nałożyłam czystą bieliznę i ubrałam się w rzeczy, które wzięłam z pokoju.
Gdy byłam już gotowa to poszłam do kuchni zrobić sobie naleśniki.
Nathan dzisiaj miał wrócić autobusem, żebym nie musiała tyle jeździć i na paliwo wydawać.
Jutro jest jego mecz.
 Oby udało mi się pozbierać.
Na szczęście chłopaki zgodzili się przyjść i pokibicować.
Z naleśnikami przeszłam do salonu i włączyłam sobie TV.
Leciała właśnie powtórka wczorajszego wywiadu z chłopakami. Nie chciałam tego oglądać, ale Niall miał się o mnie właśnie wypowiadać, więc zostawiłam

**w TV **
Dziennikarka : Niall teraz twoja kolej.
N : Ale o co chodzi ?
D : O Alice. Ostatnio się z nią nie spotykasz, ale widujemy Cię z całkiem inną dziewczyną.
Kto to jest ?
N : Angela. Koleżanka ze szkoły do, której chodziłem w Irlandii.
D : A czemu trzymacie się za ręce ?
N : Tak jakoś wyszło. Ja za bardzo nie chciałem, ale ona nalegała i sama mnie złapała. Poza tym ja tylko miałem pokazać jej Londyn, bo Paul kazał.
D : Czyli te plotki, że z Wami pracuje to prawda ?
N : Tak.
D : No dobrze, a co z Alice ? Fanki są wprost oburzone, że ją tak wystawiłeś.
N : Ale ja jej nie wystawiłem. Miałem po prostu pokazać Angeli miasto i tyle. A z Alice się nie widziałem, ponieważ ona poszła na studia my ciężko pracujemy i nie mamy się jak spotkać. W ciągu tygodnia nie chcę jej zamęczać, a w weekendy też nie mam czasu. Ale w sobotę jej kuzyn, który z nią mieszka ma mecz siatkówki i idziemy tam razem.
D: No tak, bo Alice teraz ma dużo pracy. Nie dość, że studia to jeszcze musi upilnować Nathan'a. Chyba on tak ma na imię ?
N : Tak.
D : Kochasz Alice i chyba nigdy jej nie zdradziłeś ?
N : Kocham ją bardzo. Nawet nie chciałbym jej zdradzać. To byłaby zbrodnia. Mam nadzieję, że jak już się to wszystko skończy to będziemy żyli normalnie i ze sobą zamieszkamy...

Niall mówił to z uśmiechem na ustach, ale chyba był niepewny tego, że razem zamieszkamy.
Z resztą ten wywiad jest wczorajszy, a ja się dzisiaj z nim pokłóciłam. Pewnie liczył, że dowiem się o tym zdjęciu i z nim się rozstanę.

Po obejrzeniu tego wywiadu przełączyłam na jakąś komedię.
Było już po 11 kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Wstałam szybko z kanapy i podeszłam do drzwi.
Stał w nich Louis.
Otworzyłam je, a on wszedł do środka.
-Coś się stało ? - Zapytałam.
-Mały kryzys. Wszyscy są wściekli na Niall'a. Widzieliśmy jak płakałaś gdy wychodziłaś.
Opowiedział nam o wszystkim. Zayn prawie się na niego rzucił. Ledwo co go powstrzymaliśmy.
-Ojć. Pogodzą się.
-Nadal jesteś smutna ?
-A mam nie być ? Niall mnie zdradza.
-Posłuchaj ja bym mu uwierzył. Chociaż też jestem trochę niepewny co do jego zdania, ale on by nie kłamał.
-Ale wszystko na to wskazuje, że kłamie. Co u Ciebie i El ?
-Dobrze. - Powiedział to bez entuzjazmu i posmutniał.
-Nie wierzę. Co się dzieje ?
-No bo ona wciąż gdzieś wyjeżdża. To mnie doprowadza do szału. Ja chcę się z nią spotkać a jej nie ma..
-Przykro mi.. Przychodzisz jutro na mecz ?
-Jasne. Nie mogę przepuścić tak ważnego wydarzenia.
Po rozmowie zaprosiłam go do salonu i przyniosłam popcorn i colę, po czym włączyłam jakiś horror na DVD.
Usiedliśmy wygodnie na kanapie, a nogi położyliśmy na stole.
W strasznych momentach zaczęliśmy się do siebie przysuwać.
W końcu gdy byliśmy blisko siebie to Lou mnie objął, a ja oparłam głowę o jego tors.
Wtedy też spojrzeliśmy na siebie i nasze twarze znalazły się bardzo blisko siebie.
Po chwili dzieliły nas milimetry i się stało.
Pocałowaliśmy się.
Nigdy nie myślałam, że to będzie takie... Wspaniałe.
Właściwie to Lou był moim najlepszym przyjacielem i nie myślałam o nim tak jak o kimś w kim mogłabym się zakochać.
A tu proszę.
Po pocałunku wróciliśmy do oglądania.
Nawet nie wiem kiedy usnęłam ..

**Oczami Lou**
Gdy Alice usnęła postanowiłem ułożyć ją na kanapie i wyłączyć TV.
Gdy to zrobiłem poszedłem na górę po koc.
Gdy byłem już na dole położyłem się obok niej i nakryłem nas kocem, po czym objąłem ją ramieniem i sam usnąłem.

**4 godziny później, oczami Nathan'a**
Dzisiaj ze szkoły musiałem wracać autobusem.
Na szczęście o tej porze już niebo nie było tak zachmurzone i nie padał deszcz.
Gdy byłem już pod domem zauważyłem, że stoi tam obcy samochód. Chociaż już go gdzieś widziałem to i tak nie pamiętam.
Dom otworzyłem swoimi kluczami, bo był zamknięty.
Buty i kurtkę zostawiłem w przedpokoju, po czym poszedłem poszukać Alice.
Gdy wszedłem do salonu to się bardzo zdziwiłem.
Na kanapie spała Alice na dodatek była przytulona do Louis'a.
To właśnie jego auto stało pod domem.
Nie spodziewałem się tego.
Postanowiłem ich nie budzić tylko zamknąłem dom na klucz i poszedłem do siebie.
Rzuciłem plecak na podłogę, po czym poszedłem zrobić sobie obiad.
Najlepszym pomysłem byłoby zamówić pizzę, ale nie chciało mi się już dzwonić, więc odgrzałem sobie w mikrofalówce zapiekankę.
Gdy zjadłem było już po 5.
o 18: 30 miałem mieć jeszcze ostatni trening przed meczem, więc postanowiłem obudzić Alice
Podszedłem do nich i najpierw obudziłem Lou.
-Cześć. - Powiedział i od razu spadł z kanapy, bo się przestraszył.
-Obudzisz Alice ?
-Oczywiście. Zaczekaj chwilkę.

Poszedłem do siebie.

**Oczami Alice**
Nie wiem ile spałam, ale wiem, że to Lou mnie obudził.
-Jest już Nathan ? - Zapytałam zaspanym głosem.
-Jest. Kazał Cię obudzić, bo za chwilę jedzie na trening.
-O kurwa. Miałam go zawieźć.
-Nie martw się, bo powiedział, że jedzie z kolegą.
-A no tak, przecież Mike gra z nim w drużynie.
-To ja już chyba pójdę.
-Nie no coś ty. Możesz zostać na noc. - Powiedziałam i posłałam mu ciepły uśmiech.
-No dobrze, ale nie mam innych ubrań.
-Mylisz się.. Nocowałeś tu już kiedyś i zostały jakieś ubrania w szafie.
-A no tak. Zapomniałem, że nocowaliśmy tu po imprezie..
-No właśnie.
W tej chwili zszedł Nathan.
-To ja się zbieram, bo mama Mike'a na mnie czeka. - Powiedział do nas, po czym już wychodził.
-Cześć. - Powiedzieliśmy równo z Lou, a gdy Nathan wyszedł zaczęliśmy się śmiać.
-Nie wierzę, że on to widział. - Powiedziałam starając się opanować śmiech.
-Niestety tak. A ja na dodatek się skompromitowałem, bo jak mnie obudził to spadłem z tej kanapy tak przestraszony jakby mnie mieli powiesić.
Zaśmialiśmy się znów.
-Kocham Cię Alice. - Powiedział, po czym założył za ucho kosmyk włosów, który opadł mi na twarz.
-Ja Ciebie też.
Po tych słowach znów się do siebie zbliżyliśmy.
Nie skończyło się niestety na całowaniu.
Przeszliśmy do mojej sypialni i wtedy to już wiadomo co się stało.
Po wszystkim usnęliśmy wtuleni w siebie i dopiero obudził nas Nathan, który wrócił z treningu.
Patrzył na nas dziwnie, a my się tylko śmialiśmy.

__________________________________
Hej ; * Jak się podoba taki obrót sprawy ? xD
Jak myślicie, co będzie dalej ?
Alice rzuci Niall'a dla Lou czy się z nim pogodzi ?
To wszystko w następnym rozdziale ; ) Liczę na Was i myślę, że będzie więcej kom niż poprzednio ; * 

środa, 31 lipca 2013

Rozdział 22.

Pożałowałam tego szybko, ponieważ na jednej stronce było ..

..zdjęcie Niall'a z jakąś blondynką.
Trzymali się za ręce. 
Łzy momentalnie zaczęły lecieć mi po policzkach.
Nie spodziewałabym się tego po nim.
Podpis pod zdjęciem : 
'Niall Horan z One Direction w ciągu ostatnich kilku dni nie spotkał się w ogóle z Alice Smith. Czyżby najlepsza para tego roku się rozstała ? Na zdjęciu wyraźnie widać, że to nie jest przyjaźń. 
Nikt nie spodziewałby się tego Niall'u, który w każdym wywiadzie mówił jak bardzo kocha Alice.
Doszły do nas słuchy, że dziewczyna na zdjęciu to jakaś wschodząca aktorka.'

Powiększyłam to zdjęcie i rozpoznałam tą dziewczynę. 
To Angela.. Taka suka z naszej dawnej szkoły.. 
Gdy Niall odszedł to się taka dopiero zrobiła, bo przy nim udawała wielką kujonkę.. Grr..

-No nie wierzę ! - Wykrzyknęłam tak, że Nathan szybko przybiegł do mojego pokoju.
-Co się stało ? Czemu płaczesz ? - Zapytał, a ja tylko pokazałam na ekran.
-Nie płacz. - Próbował mnie pocieszać i mnie przytulił. 
-Dzięki. - Powiedziałam. 
-Nie ma za co.. Już ja sobie z nim pogadam. 
Zaśmiałam się tylko, a później kazałam mu iść spać.

**Następnego dnia**
Dzisiaj zrobili nam wolne od zajęć, więc rano musiałam odwieźć tylko Nathana do szkoły.
Ubrałam się w czarne rajstopy we wzorki, na to założyłam szorty z szelkami i luźną bluzkę, którą włożyłam w szorty i buty, a na ramiona założyłam kurtkę. <klik>
Włosy spięłam w koka, po czym zrobiłam lekki make-up.
Na śniadanie zrobiłam tosty.
Po ich zjedzeniu poszliśmy do samochodu i odwiozłam Nathana do szkoła, a sama udałam się do domu chłopaków.
Od Zayn'a dowiedziałam się, że są dzisiaj w domu, więc postanowiłam porozmawiać z Niall'em.


**W domu chłopaków**
-Cześć. - Powiedział Zayn, który otworzył mi drzwi.
-Cześć. - Powiedziałam i go przytuliłam.
-Jak ja Was dawno nie widziałam. - Powiedziałam wchodząc do salonu i witając się z resztą chłopaków.
-Gdzie jest Niall ? 
-U siebie.. Ale nie posiedzisz chwilki z nami ? - Zapytał Lou. 
-No okey. Opowiadajcie co robiliście przez ostatnie tygodnie.
Gdy skończyłam gadać z chłopakami to poszłam do pokoju Niall'a.
Zapukałam, a gdy usłyszałam ciche 'proszę' to weszłam do środka.
-Alice ! - Krzyknął Niall gdy mnie zobaczył. Od razu chciał mnie przytulić lecz ja go odepchnęłam.
-Co jest ? 
-Co jest ?! To ty się mnie pytasz ?! No cóż może nie sprawdzasz za często stron plotkarskich, ale ja tak ! I wiesz co wczoraj znalazłam ?! 
-Co ? 
-Było zdjęcie twoje i tej suki Angeli ! 
-Słucham ?! 
-No trzymaliście się za rączki i wszystko było okey ! A ja co ?! Myślisz, że nie wiem co ta zdzira planuje ?! 
Znam ją dłużej niż ty ! 
-Daj spokój przecież nic się wielkiego nie stało.. 
-Nie wcale ! A to, że ja płaczę po nocach to co ?!
Niiall złapał mnie za nadgarstki. 
-Kocham Cię zrozum to ! To ona złapała mnie za rękę i trzymała tak mocno, że nie mogłem wyrwać dłoni.. 
Zaczęłam płakać.
-Nie wierzę Ci .. - Powiedziałam.
-Uwierz kochanie.. Kocham tylko Ciebie.. Chłopaki mogą Ci potwierdzić, że od kiedy Angela jest naszą asystentką to się do mnie klei. 
-Słucham ?! Jak mogliście ją przyjąć ?!
-To nie my.. To Paul.. Próbowałem go przekonać by ją wyrzucił, ale on powiedział, że jest jedyną normalną dziewczyną, która nie piszczy na nasz widok.. 
-To mnie troszkę przekonało, ale...

______________________________
Hejj xD ; )) 
Jak Wam wakacje mijają ? 
Podoba się rozdział  ? 
Przepraszam, że nie piszę tak często, ale nie zawsze mam dostep do kompa ; ) 

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 21.

Najpierw info..
Z powodu, że Ola już raczej nie będzie pisać ja muszę to zrobić za nią ;))
aktywuję dzisiaj bloga ;))

A teraz rozdział :

Nagle ktoś zakrył mi usta i...

.. i się obudziłam.
Byłam cała przerażona. 
Zawołałam, więc Niall'a.
-Zadzwoń jeszcze raz na policję.. Proszę.. - Powiedziałam ze łzami w oczach.
-Dobrze już dzwonię. 
Gdy skończył rozmowę uśmiechnął się do mnie.
-Co jest ?
-Do szpitala trafiła dwójka dzieci.. Właśnie w ich wieku i są podobni, więc ja tam pojadę..
-Harry zostaniesz z Alice i drugim Harry'm ? 
-Jasne.. 
-To ja jadę kochanie. - Powiedział, po czym dał mi buziaka i wyszedł.

**Oczami Niall'a**
Gdy jechałem do szpitala modliłem się w duchu, żeby to byli oni. 
Gdy tam dojechałem to policja wpuściła mnie do sali gdzie leżeli. 
To byli oni. Mieli dużo sińców, a Nathan miał bandaż wokoło głowy.
-Niall ! - Krzyknął Nathan i chciał wstać lecz szybko tego pożałował, bo złapał się za głowę.
-Uważaj trochę.. Gdzie wy byliście ? 
-Przepraszam, ale myślałem, że mama chce się mnie pozbyć i Alice jej w tym pomaga, więc postanowiliśmy uciec.. - Powiedział smutnym głosem
-Okey.. 
-A gdzie jest Alice ? 
-Niestety, ale gdy jechaliśmy samochodem mieliśmy wypadek i ma złamane obie ręce i nogę..
-To wszystko przeze mnie ! Nie mogę uwierzyć, że ją zostawiłem ..
Nathan zaczął płakać, więc musiałem go pocieszyć.
-Nicola jak się czujesz ? 
-O wiele lepiej.. Moja mama mnie zabije prawda ? 
-Nie wiem..Raczej się ucieszy, że wróciłaś. Naprawdę się o Ciebie boi. Zaraz do niej zadzwonię..
-Nie trzeba.. Lekarze to już zrobili. Ma tu niedługo być razem z Harry'm.
-Ale Harry jest u nas. 
-To pewnie po niego pojechała.
-Kiedy możecie stąd wyjść ? - Zwróciłem się do Nathana.
-Jak wszystko będzie dobrze to jutro w południe.
-To dobrze. Idę pogadać z lekarzami. - Powiedziałem, po czym wyszedłem z sali. Zadzwoniłem jeszcze do Alice, że wszystko jest w porządku, a później podszedłem do lekarza.
Okazało się, że Nathan miał rozciętą głowę, a Nicola nogę, a tak to tylko parę sińców.
Ucieszyłem się na wiadomość, że jutro możemy ich stąd zabrać. 
Później poszedłem jeszcze do lekarza Alice, który powiedział, że za dwa tygodnie można zdjąć gips. 
Gdy poszedłem znów do Nathana i Nicoli siedziała już tam pani Brown z Harry'm.
-Dzień dobry. 
-Dzień dobry. Widziałam co się stało Alice.. Przykro mi.
-Już jest wszystko okey.. Za dwa tygodnie zdejmą jej gips, bo nie jest aż tak źle i mogą zdjąć wcześniej, a później to musi iść na studia. 
-No tak. 
-Ja już muszę lecieć. Przynieść Ci może coś ? - Zapytałem Nathana, a on pokiwał głową, że nie, więc pożegnałem się ze wszystkimi i poszedłem do samochodu.
Po chwili byłem już w domu.

**Trzy tygodnie później**
Nathan wrócił do domu, mi zdjęli gips i jesteśmy już szczęśliwi.
Wszystko jest po staremu. Mojej mamie nic się takiego nie stało, więc kazała mi nawet nie przyjeżdżać. 
Jutro Nathan ma już normalnie lekcje, ja też muszę niestety iść na zajęcia.
Wczoraj się zaczęła szkoła i Nathan ma już sporo kolegów. 
Ostatnio mi się zwierzył, że podoba mu się Nicola, ale nawet nie chce słyszeć o tym, żeby jej to powiedział.
Niall próbował go przekonać, ale nie.
Z resztą nie będziemy go zmuszać.
W soboty nadal zajmuję się Harry'm i Nicolą, a Nathan spotyka się z kolegami.

Na studiach nie jest tak źle. 
Poznałam wiele fajnych ludzi, a nawet nauczyciele są przemili, więc nie stwarzają problemu tak jak w liceum. 
Poza tym jestem za bardzo rozpoznawalna. To mnie irytuje.
Gdzie nie pójdę tam fanki, które proszą mnie o autograf. 
Ale przecież ja nawet nic dla nich nie zrobiłam.. 
Nawet założyli sobie stronę o mnie..
Ale to jakieś młodsze dziewczyny.
Nathan przez ostatnie dni wakacji cały czas mnie przepraszał. 
Nie docierało do niego, że nic się nie stało.


**Miesiąc później**
Moja miłość z Niall'em rozkwitła.
Tylko jest taki problem, bo gdzie się nie ruszę tam paparazzi.. 
Ja tego nie chcę.. Przecież nie mogę normalnie dojechać do szkoły nawet. 
Zawsze jeżdżę samochodem, ale gdy już z niego wysiądę, to jest masakra.

Gdy wyszłam ze szkoły to szybko pobiegłam do samochodu, ponieważ padał deszcz.
Najgorsza pogoda roku. 
W wakacje było dość ciepło, a teraz to dupa. 
Na dodatek chłopaki mają dużo prób i z Niall'em widuję się raz na dwa tygodnie.
Gdy tylko wsiadłam do samochodu to rzuciłam torbę na tylne siedzenie i pojechałam po Nathana, który był na treningu siatkówki.
Za dwa dni w sobotę mają grać mecz i obiecałam mu, że przyjdę. 
Tyle tylko, że muszę zabrać Harry'ego i Nicolę, która zapewne się ucieszy.
Mam nadzieję, że nie będzie padało, bo z chęcią wybrałabym się na długi spacer.

Gdy podjechałam pod salę gimnastyczną zobaczyłam, że już na mnie czeka.
Przybiegł szybko do samochodu.
-Cześć. 
-Cześć. A nie zabieramy dzisiaj Mike'a ? 
-Nie wiem nie pytałem czy ktoś po niego przyjeżdża.
-Zawołaj go, bo nie będzie tyle czekał. Bo jego mama mówiła, że nie będzie ich dzisiaj w domu i nie ma kto go odebrać.
-No dobra.
Po chwili siedzieliśmy we trójkę w samochodzie i jechaliśmy do domu.
Mike to najlepszy przyjaciel Nathana.
Dobrze się dogadują i z tego się cieszę. Na dodatek Mike mieszka obok nas, więc mają od siebie blisko.
-Zapraszam Cię do nas na obiad. - Powiedziałam do Mike'a, gdy zaparkowałam samochód przed domem.
-Dziękuję, ale chyba nie skorzystam.
-Czemu ? Coś się stało ?
-Nie po prostu nie chcę przeszkadzać.
-Ale nie będziesz przeszkadzał. Chodź. Przecież nie będziesz siedział sam w domu.
-No dobrze. - Powiedział, po czym poszliśmy szybko do domu.
Podczas gdy ja gotowałam to chłopaki siedzieli w salonie i grali na ps3 w fifę.
-Obiad ! - Zawołałam do nich godzinę później. 
Właściwie to była już prawie 18, ale co tam.
-Raczej obiado-kolacja. - Zaśmiał się Nathan.
-Nazywaj to jak chcesz. Zrobiłam spaghetti. Jedzcie szybko, a później dam deser.
-Okey. A co jest ?
-Sernik. 
Gdy zjedliśmy dałam im po dużym kawałku ciasta i nalałam im coli, po czym sama zjadłam kawałek.
Później włożyłam wszystkie naczynia do zmywarki, a Mike poszedł do domu, ponieważ jego mama wróciła.

Wieczorem postanowiłam sprawdzić tt, fb i stronki plotkarskie.
Pożałowałam tego szybko, ponieważ na jednej stronce było...

_________________________
Hej ; D Wróciłam do Was kochani xD
To ja Aga jak coś..
Ola już raczej nie będzie pisać, ponieważ ostatnio chyba o tym blogu zapomniała, ale trudno ; )
Ja wróciłam ; ))
Jak się podoba rozdział ? 
Mam nadzieję, że będziecie czytać ; )
A teraz fajna piosenka : Jason Derulo - The Other Side
Nie wiem czemu, ale podoba mi się bardzo ta piosenka i uważam, że wokalista jest przystojny ; D
Jak zwykle moje głupie pomysły xDD
Do następnego ;)

poniedziałek, 8 lipca 2013

Ważne !

Jak pewnie zauważyliście nic tu nikt nie pisze od jakiegoś czasu.. Teraz Ola pojechała na obóz i nie będzie jej chyba do 17 lipca, więc nic nie napisze. Ja nie wiem co ona planowała tam napisać, więc sama tego nie dokończę. W ogóle myślałam, żeby tego bloga zamknąć.
Przepraszam Was, ale nie ma sensu dalej pisać, bo Olka też nie ma czasu, a ja nie wiem co ona planuje, no !

;cc
Ciężko mi to pisać, ale blog zostaje zawieszony do odwołania ..



/Horanowa ;* (Agata)

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 20.

...Okazało się, że odwiedził nas Harry. Chwilę później słyszałam już kroki na schodach. Harry wszedł do mojego pokoju.
 - Hej! Co sły... - przerwał w pół słowa.
 - Jak widzisz u mnie nie za dobrze. -odparłam.
 - Co ci się stało? Dlaczego ja nic nie wiem?! Gdzie jest Niall?- powiedział wkurwiony
 - Spokojnie Harry - powiedziałam.- Miałam lekki wypadek, ale już wszystko dobrze... to znaczy prawie. Nie było potrzeby informowania was, ponieważ nie chcieliśmy wam psuć urlopu.
 - Ale powinniście nas poinformować, przecież byśmy wam chociaż pomogli. -powiedział spokojniej z wyczuwalną troską w jego głosie .
 - Och.. Harry, przecież ci tłumaczę, że nie byo potrzeby. Świetnie dajemy sobie radę.
 - Nie widzieliśmy się trochę, a u was już jakieś nieszczęścia.
 - Oj tam, jest dobrze. - powiedziałam z lekkim uśmiechem i kręcącą się łezką w oku. - Za trzy tygodnie mi zdejmą  gips. Trochę odpoczynku i studia. A co tam u was?- zapytałam.
 - Lou pojechał odwiedzić rodzinę, bo mama go zapraszała. Zayan gdzieś wyjechał z Per, a Ja i Liam marnujemy czas na jakieś głupoty, jak sama widzisz nawet nie wpadłem na to żeby was odwiedzić wcześniej. Ale nie martw się, bo zostanę dłużej i pomogę wam. A gdzie jest Niall? - zapytał.
 - Niall jest z Harry'm...
 - Ale ja jestem z tobą. - Powiedział ze śmiechem.
 - Oj z synem pani Brown. Przyprowadziła go na chwilę do nas.
Nagle opadłam na poduszkę i zrobiło mi się momentalnie ciemno. Miałam dwa wyrazy przed oczami : Nathan i mama. Zobaczyłam go. Był martwy . Wokół niego było dużo krwi. Były żyletki, noże i gwoździe. Jeden był wbity w jego szyję. ...
 - Alice? Alice co się dzieje? - pytał Harry.
 - Nie nic.. - odpowiedziałam przerażona.
 - Przecież widzę, że coś z tobą nie tak. - pytał zmartwiony.
 - Naprawdę nic mi nie jest.
Zasnęłam.

W moim pokoju było pełno krwi. Przestraszyłam się. Rozejrzałam się po nim dokładniej. Zobaczyłam dalej ciało Nathana. Nie oddychał. Był martwy. Zaczęłam krzyczeć. Coraz głośniej, ale nic się nie działo. Nagle ktoś zakrył mi usta i...
_____________________________________________________
Hej xD Taki krótki, ale nie rozpisywałam się, bo lubię was trzymać w niepewności xD. Lubię smutne historie. Nie wiem czy wy też lubicie, ale nie macie wyboru, bo i tak będzie o Alice smutno i tak. Może to troszkę dziwnie zabrzmi, ale ja jakoś się nie cieszę z wakacji. Gdy tylko pomyślę, że te chwile spędzone z klasą 6 [jestem w klasie 5, Agata w klasie 6] już nigdy nie powrócą, to tak jakoś nawet nie zauważam kiedy mi łzy do oczu napływają. Ten rok szkolny zdecydowanie minął za szybko, ale cóż poradzić? I jeszcze tego brakowało, żebym się zakochała na wakacje, w chłopaku, z którym przez rok nie będę się widywała [poszedł do gimnazjum, a ja jeszcze w podstawówce] ;'[ I  taka smutna wiadomość, chociaż tak naprawdę to nie wiem czy smutna , czy wesołą, ale będę teraz , to znaczy w poniedziałek jechać na obóz  i wracam 17 lipca oraz nie będę miała dostępu do neta. Tak więc z tej informacji wynika, ze nie będę dodawała nowych postów. ;[ Mi też jest przykro, ale czego się nie robi dla obozu harcerskiego i to w Bieszczadach xD.
Będę tęsknić ;'(  Kocham Was ;* <3
PS. Moje pełne pseudonim artystyczne to ''Narwana na Iwana''.
Iwan to chłopak w ktpórym się zakochałam, a pseudonim to pomysł mojego kochanego przyjaciela - Cieluszka. xD
/Narwana xD

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 19.

 Nathana nigdzie nie było. 
  - Może poszedł do sklepu albo do Nicoli. - pomyślałam. 
Uspokoiłam się, Niall też. Postanowiliśmy się pożywić. Niall zrobił pyszne naleśniki z truskawkami i bitą śmietaną . Oczywiście musiał mnie nakarmić . Mmmm pychotka... . Zachciało mi się spać. Niall zaniósł mnie na górę do mojego pokoju, położył na łóżku i przykrył cienkim kocem. Zasnęłam, bo byłam strasznie zmęczona. Znowu śniły mi się  koszmary o Nathanie. Śniło mi się, że Nathan sie gdzieś zgubił. To było gdzieś w ciemnym miejscu, było dużo drzew, ale nie tak dużo, aby to miejsce można było nazwać lasem. Nie był sam. Byłą jakaś pokaleczona dziewczyna. Poznałam ją, to była Nicola. Nathan też był poobijany i pokaleczony. Rozmawiali. Nie wiem o czym. Mieli podarte ubrania. Wyszłam zza drzewa i posuwałam się powoli w ich stronę. Nadepnęłam na gałąź . Rozległ się głośny trzask. Nathan się odwrócił, gdy mnie ujrzał to zaczął krzyczeć i wyciągnął z kieszeni nóż. Podbiegł do mnie i... Obudziłam się cała mokra ze strachu. Znowu zaczęłam się przejmować Nathanem. Otworzyły się drzwi. To Niall.
 - Czemu krzyczałaś? - zapytał. - Coś się stało?
 - To tylko zły sen. - odpowiedziałam nadal przestraszona. - Śnił mi się Nathan. Chciał mnie zabić. Był w jakimś ciemnym miejscu. Było dużo drzew. Był z Nicolą i oboje byli wystraszeni. Mieli rany i siniaki. Wydaje mi się, że widziałam kiedyś to miejsce, ale nie mogę sobie dokładnie przypomnieć gdzie to było.
 - Dobrze, już dobrze Nie martw się już. - pocieszał mnie Niall. - Ten sen nic nie znaczy. To dlatego, bo ciągle się wszystkim przejmujesz.
 - Ale  to nie był pierwaszy sen. Już w szpitalu miałam podobny. O śmierci Nathana.
 - Ja też się nim przejmuję, ale na pewno nic mu się nie stało.
 - Ale ty nic nie rozumiesz ! Wcześniej bardzo rzadko miewałam koszmary, a teraz codziennie. To musi coś znaczyć!
 - Ty jak zwykle swoje. Przecież ci móię, że to nie ma znaczenia, co ci się śni.
 - Ma i nie kłóć sie ze mną!- krzyknęłam wkurwiona.
 - Przepraszam... Wiem, że sie martwisz, ale Nathan może jest u pani Brown. Dzwoniłem do niej , ale nie odbierała. Zaraz spróbuję znowu. Myślę, że u niej spał, bo bałby się spać sam w tak wielkim domu. - powiedział spokojny Niall.
- Ja też cie przepraszam. Wiem , że histeryzuję, ale ja już taka jestem niestety. - powiedziałam nieco spokojniejsza.
Niall miał już mnie pocałować w policzek, ale rozległ się dźwięk telefonu dochodzący z dołu. Niall szybko wstał i pobiegł odebrać. Mówił dość cicho, więc nic nie słyszałam.  Jego głos ucichł. Czekałam aż przyjdzie, ale długo tego nie robił.
 - Niall! - zawołałam.
Nie odpowiadał.
 - Niall, jesteś tam? - głośno zapytałam.
Nadal nikt nie odpowiadał. Chwilę później usłyszałam, kroki na schodach i jego szybki oddech. Przestraszyłam się. Wszedł do pokoju i usiadł na lóżku.
 - Niall, coś się stało? - zapytałam przestraszona. - Kto to dzwonił?
Po dłuższej chwili odpowiedział:
 - Alice...- zaczął niepewnie.- Dzwoniła pani Brown , powiedziała, że widziała nasz samochód na podjeździe i myślała, że Nathan z Nicolą są u nas. Nathan spał u niej, tak jak myślałem, ale 4 godziny temu podobno wyszli do sklepu. Nie wrócili do domu, więc myślała, że są u nas. Ale ich nie ma...
 - Niall, gdzie oni mogą być? Przecież jest już ciemno. - mój głos drżał.
 - Alice, nie martw się na zapas, na pewno wrócą. Pani Brown mówiła, że jak wrócą do domu to zadzwoni do nas. - powiedział próbując mnie pocieszyć.
W głębi siebie wciąż zadawałam sobie pytanie ''Dlaczego? Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego to spotkało mnie?'' . Nie potrafię sobie na to odpowiedzieć.

 *1 godzinę później*
 - Idę zadzwonić do pani Brown- wyrwał mnie z zamyśleń Niall.
 - Dobrze. - powiedziałam bez entuzjazmu .
Niall szybko zszedł na dół. Ja wciąż myślałam o Nathanie i Nicoli. Nawet nie jestem w stanie nic zrobić. Jestem taka bezradna. Usłyszałam dochodzący z dołu dźwięk dzwonka do drzwi. Słyszałam jak Niall z kimś rozmawia, ale nie mogłam rozpoznać tego głosu. Ta rozmowa trwała krótko i usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Dwie osoby w chodziły na górę. Chwilkę potem zobaczyłam w drzwiach Harry'ego Browna.
 -Ceść - powiedział cichutkim głosem.
 -Cześć - powiedziałam lekko weselsza.
 - Co mas na rącce ? - zapytał z ciekawością.
 -Gips, bo miałam lekki wypadek i złamałam rękę. - odpowiedziałam.
 - A opowies mi jakąś bajkę? - zapytał błagalnym głosem.
 - A oczym ma być ta bajka?
 - O mamusi.
Wtedy przypomniałam sobie o mamie. Nadchodziły mi łzy do oczu. Przecież miałam do niej jechać, miałam się z nią spotkać, a tu... taki pech.
 - To opowies mi tą bajkę? - zapytał ponownie Harry.
 - Oj przepraszam, zamyśliłam się.
Jakoś nie potrafiłam niczego wymyślić. Właśnie wszedł do pokoju Niall.
 - Niall? - zapytałam. - Opowiesz Harry'emu bajkę?
 - O mamusi. - dokończył Harry.
 - Dobrze, ale chodź do mojego pokoju, bo Alice na pewno zechciałaby iść spać. - skończył i spojrzał na mnie.
Wstał i zaprowadził Harry'ego do swojego pokoju.  Nagle usłyszałam otwierające się drzwi z dołu, a chwilkę później rozlegające się słowa : '' Hej, jest tu ktoś? ''. Okazało się, że odwiedził nas...

____________________________________________________________

Hej xD . Dawno nic nie pisałam, więc postanowiłam to nadrobić. Nie wiem czy się połapiecie, bo ciągle coś się dzieje, ale wierzę w was ;] Chciałam wcześniej napisać, ale nie mogłam się pozbierać po balu. No wiecie taki tam ''bal'' na koniec roku xD  Jednym słowem było zajebiście, bo z Agatą ''Horanową ;*'' xD Nasza Agata ma chłopaka xD Możecie jej pogratulować. Chyba mnie zabije, ale co tam xD Ciągle jeszcze mi szumią słowa : ''O Boże... Boże... Boże... Bożenko '' xD Te żółte kwiatki, tańce ze szczotką, komary i paluszki, banan i cola w męskim xD Dużo tego wszystkiego, aaaa i jeszcze te całusy z paluszkami xD Ale szczegółów nie zdradzimy xD To chyba tyle ...  Gdybyście chcieli wiedzieć dlaczego tak troszkę smutno u Alice, to dlatego, bo troszkę smutno u mnie ...
 /Narwana xD

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 18

... Panna Alice ma szczęście, że przeżyła, ogromne szczęście. Nawet nasz profesor był zdumiony, że ktoś mógł coś takiego przeżyć. I jeszcze taka młoda osoba jak ty . No ale już wracamy do wyników, więc tak,  ogólnie to nic ci nie jest, masz tylko urazy zewnętrzne czyli, dwie złamane ręce, złamaną nogę, rozciętą głowę i lekko uszkodzoną szczękę, więc nie otwieraj za dużo ust i najlepiej ograniczaj mówienie. Aha i nie martw się, bo po niczym nie będzie śladu. - zakończył lekarz uśmiechając się.
Lekarz wyszedł, a Niall zobaczył, że jestem bardzo zmęczona, więc kazał mi iść spać. Przykrył mnie kocem i poszłam spać. Śniło mi się, że wracam do domu , a tam nie ma Nathana. Uciekł. Nie ma po  nim  żadnego śladu, po prostu zniknął. Policja prowadzi śledztwo, ale niczego się nie dowiaduje.I nagle znajdują jego zwłoki przy wejściu na cmentarz, a obok niego kartkę z napisem :

 To przez ciebie! Jak mogłaś mnie zostawić?! Od razu wiedziałem,że mnie zabierasz, bo matka mnie przestała kochać, a to właśnie TY miałaś się mnie pozbyć, to właśnie TY!!!

To tylko zły sen. Przypomniałam sobie, że Nathan jest sam i nic nie wie. Wystraszyłam się, że coś mogło mu się stać, przecież jest już późno. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że Niall śpi na łóżku obok.
 - Ehh... ten mój Niall - szepnęłam cicho do siebie i się uśmiechnęłam .
Przypomniałam sobie, że nie mogę mu wysłać sms'a, bo mam obie ręce w gipsie. Musiałam poczekać, aż Niall się obudzi.Zaczęła mnie boleć głowa i szczęka. Opadłam na poduszkę i po chwili zasnęłam.

 * 3 godziny później *

Obudziłam się i zobaczyłam , że jest już widno. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie . Była  7:25. Zdziwiłam się , ponieważ zawsze o tej godzinie śpię i nie mogę się zwlec z łóżka, ale to chyba przez ten stres spać nie mogę. Dopiero po chwili zobaczyłam, że Niall'a nie ma przy mnie. Na pewno dyżurująca pielęgniarka kazała mu iść do swojej sali. Zaczęłam myśleć o mamie i Nathanie, jak sobie dają radę , czy u nich wszystko dobrze. Zdałam sobie sprawę, że dzisiaj sobota więc Nathan jest w domu. Może poszedł do skateparku. Z zamyśleń wyrwał mnie Niall.
 - Dzień dobry, kochanie . - powiedział cicho, ale za to bardzo czule.
 - Cześć. - odpowiedziałam z uśmiechem. - Możesz zadzwonić do Nathana? Bardzo się o niego martwię.
 - Już do niego dzwoniłem, ale nie odebrał.
 -  Boże ... a jak mu się coś stało? - do głowy przychodziły mi najstraszniejsze scenariusze. Ale szybko wyrzuciłam je z głowy.
 - Nic mu nie jest, to dzielny chłopak i na pewno da sobie radę. - pocieszył mnie Niall.
Rozległo się pukanie do drzwi. To jak zwykle lekarz.
 - Dzień dobry. - przywitał się lekarz. - Chciałem tylko was poinformować, że panna Alice dziś może opuścić szpital, ponieważ nie ma żadnych przeciwwskazań. Gips u nogi i prawej ręki zostanie zdjęty za 3 tygodnie, a u lewej ręki niestety za 5 tygodnie, bo było złamanie otwarte. Więc to tyle. Aha i jeszcze szczęka. Najdłużej tydzień  będzie jeszcze bolała, przepiszę  mocne leki przeciwbólowe, więc proszę się nie martwić. Panu przytniemy gips, ponieważ ułatwi to jazdę samochodem, a nie ma żadnych przeciwwskazań do prowadzenia pojazdu. Może się pani przygotowywać do powrotu do domu. - zakończył z uśmiechem lekarz i nie czekając na naszą odpowiedź, wyszedł.
 - Och... Niall tak się cieszę, że wszystko dobrze. - powiedziałam radośnie. - Będziesz musiał tylko kupić wózek inwalidzki, bo inaczej nie będę mogła się poruszać . - powiedziałam już nieco smutniej.
 - Nie martw się to tylko 3 tygodnie - odpowiedział Niall. - To co? Pakujemy się i w drogę .- krzyknął radośnie.
 - Kto pakuje, ten pakuje  - poprawiłam go.
Niall już spakował wszystkie drobiazgi, więc mogliśmy iść po receptę do lekarza i w drogę. Gdy dostaliśmy receptę, Niall zaprowadził mnie do samochodu wziętym ze szpitala wózkiem, wsadził mnie do samochodu i zaprowadził wózek z powrotem. Podjechaliśmy jeszcze po drodze do sklepu i Niall kupił wózek i przy okazji coś do jedzenia, bo oboje byliśmy bardzo głodni. Wreszcie dojechaliśmy. Niall musiał mi oczywiście pomóc wyjść z samochodu i usiąść na wózku. Wygrzebał klucze z mojej torby, przekręcił zamek i byliśmy w domu. Zaraz zadzwonię do mamy, ale muszę pogadać z Nathanem. Niall przeszedł cały dom, ale Nathana nie było ...



Zabrakło weny ... ;[ xD      /Narwana xD